Narodziny Lady Nyxaris

Opublikowano w 2 sierpnia 2026 14:52

Narodziłam się dwa razy.

Pierwszych Narodzin nie pamiętam, za to przypominano mi o tym zdarzeniu wielokrotnie. Ruda, wiecznie płacząca dziewczynka z niezidentyfikowaną chorobą skóry. Skóry, która była biała jak papier i tak samo cienka. Mama płakała. Nikt nie chciał rudego dziecka, to przecież był wstyd. Szybko oddano mnie do Niani. Nie mam wspomnień z okresu wczesnego dzieciństwa. Może to i słusznie. Wystarczy, że rodzina wspominała mnie jako małą dziewczynkę, padały słowa "Była nieznośna, okropna i tylko darła mordę, rzygała kaszą, którą później musiała zjeść. Chuda padaka. Bachor... " Za wszelką cenę starałam się zasłużyć na miłość. Pozwalałam na wszystko. Bałam się tak bardzo, gdy zamykano mnie po ciemku w toalecie, gdy kazano mi spać lub po prostu pozwalano na to, by mnie molestowano.

Później stałam się przezroczysta. Niewidzialna. Zastraszona. Zawstydzona. Zostawiona sama sobie. Mama zajmowała się innym dzieckiem, tata spał pijany. Snułam się po ciemnym domu, praktycznie jak duch - bezszelestnie. Mój pobyt tutaj był zupełnie zbędny. Żyłam wtedy według wyuczonych zasad panujących w domu, gdzie wiecznie brakowało pieniędzy. Nie popadłam w złe towarzystwo. Nie miałam praktycznie znajomych poza osobami z mojej szkoły. Nie można było przecież mnie lubić, byłam niewystarczająca. Jedyną osobą, która mnie wtedy kochała, to była babcia. To właśnie ona zaszczepiła we mnie miłość do Boga. I wujek, on też podobno mnie lubił.

Lato na wsi... Dom pachnący obiadem i kompotem stojącym w ganku. Polne kwiaty, które codziennie zrywałam na bukiety i wianki. Biegałam sama, siedziałam na drzewie, piłam wodę ze studni i jadłam ziemniaki z parnika. Tam, wtedy, nikt się ze mnie nie śmiał. Czułam, że natura przyjmuje mnie w całości. To właśnie wtedy moja dusza po raz pierwszy poczuła wolność. Już wtedy moje skronie zdobił wianek z dzikich kwiatów, choć jeszcze niewiele rozumiałam.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.